STRÓJ DNIA #7 // lady in red


Klimat się zmienia. Boże Narodzenie coraz częściej świętujemy bez śniegu i z dodatnimi temperaturami. W tym roku było podobnie, a to co się działo dzień po Świętach przechodzi ludzkie pojęcie- było 10 stopni, a słońce świeciło jak szalone, dając nadzieję na lepsze samopoczucie i dawkę witaminy D3.

W tematyce ubioru od dłuższego czasu fascynuję się Francuzkami. Podoba mi się ich bezpretensjonalna klasyka. Jeśli noszą spodnie to często Levi's 501 i koniecznie wysoki stan. Jeśli biżuterię to złoty łańcuszek lub delikatne złote kolczyki. Jeśli szminkę to czerwoną. Jeśli upięte włosy to koniecznie w artystycznym nieładzie. Jeśli koszulę to jedwabną z kilkoma rozpiętymi guzikami. Bardziej niż nowości w modzie i ślepe za nią podążanie, interesują mnie połączenia, które sprawiają że wyglądamy i czujemy się jak milion dolarów. Interesują mnie ubrania, które leżą idealnie w każdych okolicznościach, które nienachalnie podkreślają sylwetkę i kobiecość. Ostatecznie nasza atrakcyjność nie leży w samym ubiorze, ani w wyglądzie jako takim, ale w tym jak on współgra z naszym charakterem i zachowaniem.




Zdjęcia: Петя

Na sobie mam:
czerwony wełniany płaszcz - lumpeks
buty - Melvin & Hamilton
spodnie - Levi's 501 skinny
sweter - Marks & Spencer z lumpeksu

Komentarze

Prześlij komentarz