mój regulamin na 2018 rok


Nienawidzę Sylwestra. Nie lubię hucznie żegnać kończącego się roku i witać nowego. Mój sceptycyzm wynika zarówno z braku sympatii do imprezowania jak i z przygnębiającego poczucia, że coś się kończy. Tak naprawdę Sylwester to mocno umowna kwestia- w końcu każdego kolejnego dnia jesteśmy bliżej wieczności niż dalej. Jedyne, co w tym całym Noworocznym zgiełku mi się podoba, to cele które formułujemy na nadchodzący czas. Oczywiste jest, że można to zrobić każdego dowolnego dnia i wcielić w życie w kolejne dni, ale jednak z końcem roku jest to trochę bardziej podniosłe i patetyczne.

Dlaczego tak bardzo lubię ten noworoczny proceder? Przede wszystkim uważam, że człowiek jest w stanie się rozwijać i zmieniać na lepsze tylko dzięki intencjonalnej walce ze swoimi wewnętrznymi leniami i demonami. Oczywiście jest to trudne jak cholera, ale im więcej przezwyciężamy w sobie tego złego, tym bardziej spektakularnej zmiany dokonujemy. Niesamowite jest ile człowiek jest w stanie zdziałać dzięki - tylko i aż - przezwyciężaniu swoich słabości. Wobec tego jakie zmiany i ulepszenia planuję na 2018 rok? 

PIĆ WIĘCEJ WODY

W nadchodzącym nowym roku chcę pić więcej wody. Wszędzie słyszę, że powinno się pić 2 litry wody dziennie. Jeśli zamiast wody w zdaniu byłoby herbaty lub kawy, to prawdopodobnie spełniałabym zalecenia. Jeśli chodzi o czystą wodę- niestety nie jest tak różowo. Zastanawiałam się jak uczynić tę czynność trochę bardziej atrakcyjną i znalazłam taką butelkę. Wyobrażam sobie, że taki gadżet byłby w stanie mnie do tego zmobilizować.



ĆWICZYĆ

Kolejna sprawa, to ćwiczenia fizyczne. Co roku obiecuję sobie, że będę więcej się ruszać. W pierwszej połowie roku jako tako mi to wychodzi, natomiast druga połowa to kompletna porażka. Ponadto "więcej ćwiczyć" jest średnio mierzalne. Dlatego w tym roku trochę przeformułuję te postanowienie. W 2018 roku chcę ćwiczyć trzy razy w tygodniu, co najmniej po pół godziny. Szczególną uwagę zwrócę na pośladki, żeby były trochę bardziej wypukłe i trochę dalej od podłogi.


NIE KUPOWAĆ (w nadmiarze)

Będę kupować tylko to, czego faktycznie potrzebuję, po uprzednim rozeznaniu, czy aby to nie jest zachcianka w przebraniu potrzeby. Będę postępować jak Lincoln- nie będę działać w afekcie ani pod wpływem emocji. Mówię NIE kompulsywnemu kupowaniu i mnożeniu rzeczy. Nadmiar przedmiotów strasznie zaśmieca otoczenie, a co za tym idzie, również głowę i myślenie.
Jaki więc mam plan, jeśli musiałabym to ubrać w konkrety?
a) Po pierwsze, będę kupować to co mi się kończy albo psuje.
b) Każde zakupy będą przemyślane, po uprzednim zrobieniu dokładnej listy zakupów i odczekaniu co najmniej kilku dni. Takie odczekanie często studzi zapał i racjonalizuje myślenie.
c) Nie będę kupowała setnego lakieru do paznokci, ani pięćdziesiątej pary jeansów o podobnym kroju. Będę wykazywała się większą refleksyjnością i będę prowadziła dialog wewnętrzny przed kupieniem czegoś z kategorii, w której jestem już zaspokojona.
d) Będę przedkładała zakupy w second-handach nad zakupami w wielkich centrach handlowych. Moimi ulubionymi lumpeksowymi kategoriami są swetry, sukienki i spódnice. Aktualnie dziewięćdziesiąt procent moich swetrów pochodzi właśnie z tego przybytku dobroci więc jak widać MOŻNA.


ĆWICZYĆ UWAŻNOŚĆ NA CHWILĘ OBECNĄ

Często zdarza mi się padać ze zmęczenia na twarz albo przebierać nogami w oczekiwaniu na urlop, który ma odbyć się za kilka miesięcy. Przez takie postępowanie, życie przecieka mi przez palce, żyję konkretnymi wydarzeniami, a to co jest pomiędzy się nie liczy. Myślę, że dużo osób boryka się z podobnymi problemami. Postanawiam, że w tym roku będzie inaczej. "Jeśli kiedyś będzie niebo, to dlatego że jest teraz". Dlatego zamierzam ćwiczyć uważność na chwilę obecną, na bieżąco reagować na swoje potrzeby i postępować adekwatnie do sytuacji. Jeśli jestem zmęczona i przepracowana- zafundować sobie masaż albo długi spacer. Jeśli jestem przygnębiona- umówić się z przyjaciółką albo zrobić sobie gorącą czekoladę. Jeśli czuję, że potrzebuję odpoczynku a do urlopu jeszcze daleko- zrobić sobie weekendową wycieczkę za miasto. Chcę być jak pielgrzym, który zabiera ze sobą tylko to, co jest mu w danej chwili potrzebne i nie ma ciągnącego się za nim nadbagażu.


OSZCZĘDZAĆ

Niekupowanie jest ściśle powiązane z oszczędzaniem. Mimo wszystko uznałam, że podzielę to zagadnienie na dwie kategorie. Przecież można kupować mało, ale po horrendalnie wysokich cenach i bez wcześniejszego rozeznania czy można zrobić to taniej. W jaki sposób planuję wdrożyć to w życie?
a) Zakupy najczęściej robię w internecie. Dlatego będę szukała najtańszej oferty wśród sklepów, które mają interesujący mnie produkt. Będę porównywać: cenę wyjściową, cenę po skorzystaniu z kodu rabatowego (jeśli takie są dostępne w sieci) i cenę wysyłki.
b) Będę bardziej uważna na to co się dzieje w świecie cen wokół mnie. Przykład? Jeśli jestem w połowie wykorzystania ulubionego płynu micelarnego i akurat jest promocja w Rossmannie, to kupuję bez zastanowienia, a nie czekam na ostatnią kropelkę żeby kupić go wtedy w pełnej cenie.
c) Niestety dla mnie, ale istnieje związek między oglądaniem filmów na YouTube i czytaniem blogów, a stopniem pożądliwości i sumą wydawanych przeze mnie pieniędzy. Dlatego w nowym roku ograniczę te czynniki zapalne do minimum, zyskując wolny czas i grubszy portfel. Będę oczywiście korzystała z internetu i blogów, ale raczej tych o charakterze edukacyjnym i samorozwojowym.

Komentarze

  1. pod większą częścią postanowień podpisuję się ręką i nogą :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz