piątek, 3 listopada 2017

minimalizm w pielęgnacji // aktualizacja #1


W czerwcu pokazywałam nowo kupiony olejek Pai, który aktualnie jest już na wykończeniu. Całe lato i początek jesieni używałam olejków do nawilżania- łączyłam trzy kropelki olejku Pai z dwiema kropelkami olejku Kiehls i ta mikstura sprawdzała się idealnie na dzień i na noc. Jak to zwykle w życiu bywa, większość kosmetyków kończy się jednocześnie i tak też się stało w tym przypadku, wobec czego nadszedł czas na uzupełnienie luk kosmetycznych.

Mimo że wspomniane przeze mnie olejki były super, to miałam ochotę na coś innego. Lubię zmiany i testowanie nowego, chociaż z olejków jako takich nie zrezygnowałam. Postanowiłam że uzupełnię moją pielęgnację o serum nawilżające i zdecydowałam się na serum H20 Hosanna od Antipodes. Ponieważ bardzo lubię tę markę, kupiłam też olejek który wcześniej już miałam, używałam i z którego byłam bardzo zadowolona- Antipodes Divine Face Oil. Oba produkty kupiłam na stronie lookfantastic.com, zawsze można zdobyć zniżkę 20%, a przesyłka jest za darmo więc nie kosztowało mnie to aż tak dużo jak można byłoby się spodziewać. Z doświadczenia wiem, że tego typu produkty starczają mi na 3-4 miesiące. Zważywszy na fakt, że używam ich co najmniej dwa razy dziennie, to ich wydajność jest naprawdę satysfakcjonująca.

Serum H2O Hosanna ma konsystencję wodnego kremu. Nakładam go pipetką na dłonie, następnie rozsmarowuję i wklepuję w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i pięknie pachnie. Nakładam go na uprzednio spryskaną wodą termalną twarz. Po kilku minutach i paru łykach kawy robię dokładnie to samo z olejkiem Divine Face Oil. W tym przypadku jednak bardziej uważam na ilość zastosowanych kropelek, żeby nie przesadzić- radzę o tym pamiętać szczególnie posiadaczkom grzywki.
Jakie są moje pierwsze wrażenia po rozpoczęciu stosowania tego duetu? Skóra jest wygładzona i nawilżona, olejek szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Odkąd ograniczyłam ilość substancji złuszczających (peelingi itp.) i wprowadziłam olejki, moja skóra wyraźnie lepiej wygląda.


Ograniczyłam ilość kosmetyków do minimum, olejki których używam są naturalne, piję też dużo świeżo wyciskanych soków- wszystkie te elementy korzystnie wpływają na moją skórę, widzę dużą różnicę między tym co było wcześniej, a tym co jest teraz. Planuję również zrezygnować z silnych środków chemicznych których używa się do czyszczenia łazienki czy kuchni. Dzięki temu ograniczę jeszcze bardziej działanie toksycznych substancji na mój organizm. To ważne, szczególnie dla osób które mają problemy z pozbywaniem się toksyn z organizmu, czyli z metylacją. Niestety należę do tej grupy nieszczęśników, wobec czego moje dążenia do używania naturalnych produktów nie są tylko przemijającą modą czy fanaberią. Widzę pozytywne efekty takiego postępowania, wobec czego nie mam wątpliwości że w tym kierunku powinnam zmierzać. Oczywiście wpływa to pozytywnie na moją psychikę, co jak sądzę również ma duże znaczenie.

2 komentarze:

  1. Świetny stolik! Klimat vintage!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwietnik, wylicytowany na allegro :) na żywo jest jeszcze fajniejszy

      Usuń