czwartek, 31 sierpnia 2017

wędrówki przyrodnicze // wczasy w alpach



Z mojego doświadczenia wynika, że to co najbardziej zapada w pamięć to smaki, zapachy i poczucie wolności. One pozostają ze mną najdłużej. Wspomnienia zwiedzanych muzeów, kościołów czy zabytków blakną i zanikają, a smak pysznego jedzenia, charakterystyczne zapachy i dzikość serca towarzysząca wyprawom na łono natury, są w stanie przetrwać próbę czasu. Do tych wrażeń tęsknię, kiedy jest mi źle. Są moją motywacją do działania i do tego żeby wracać.

Szczególną sympatią i sentymentem darzę wyprawy w góry. Od wielu lat jeżdżę jesienią w Bieszczady, uważam że nie ma nic lepszego na świecie. Z miłości do gór postanowiłam, że letni wypoczynek spędzę w tym roku w Alpach. Moim marzeniem były Alpy po stronie włoskiej, ale ograniczenia czasowe sprawiły, że padło na stronę austriacką. Z początku byłam bardzo zawiedziona, ale jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, były to moje najlepsze wakacje.

Szczerze mówiąc nie jestem dobra w planowaniu podróży. Zdecydowanie nie należę do osób, które z półrocznym wyprzedzeniem wiedzą gdzie i kiedy pojadą oraz co będą robiły o określonej godzinie. Czasami przeszkadza mi, że jestem tak niezorganizowana w tym temacie, jednak uświadomiłam sobie ostatnio, że dzięki temu jestem bardziej otwarta na to, co dzieje się wokół mnie. Zaczęłam nawet traktować to jako swego rodzaju atut, dzięki któremu ćwiczę swoją uważność na chwilę obecną.

Dzień przed wyjazdem, na szybko spisałam adresy kilku campingów w okolicach Schladming i zgrałam mapy offline w aplikacji Google Maps: Czechy, Austrię i Włochy (tak na wszelki wypadek). Pierwszy raz korzystałam z tego cuda i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że spisało się na medal: idealnie wskazywało drogę jako GPS, ale nie pobierało danych, co jest nieocenione kiedy jesteśmy za granicą i nie chcemy zapłacić fortuny za roaming.

Gigantycznym plusem podróżowania z namiotem jest możliwość spontanicznego wybierania miejsca noclegu i przenoszenia się z miejsca na miejsce. Camping, w którym ostatecznie się zatrzymaliśmy był położony trochę na uboczu, z pięknym widokiem na góry. Jak na Austrię, ceny były do zaakceptowania: za dwie dorosłe osoby, namiot i samochód zapłaciliśmy koło 100 PLN za dobę. Łazienki były czyściutkie, codziennie sprzątane. Była również możliwość zamówienia pieczywa, które o 06:30 przyjeżdżało z miejscowej piekarni.

W życiu campingowym najbardziej lubię poranki i parzenie kawy na palniku turystycznym ☕ 💓 Siedzenie na rybackim stołeczku, z kubkiem parującej kawy i widokiem na góry jest nie do opisania- trzeba przeżyć to samemu. Z początku trochę martwiłam się, że nie mamy zaplanowanych żadnych atrakcji i nie wiemy co będziemy zdobywać, ale właścicielka campingu rozwiązała ten problem- dostaliśmy mnóstwo broszurek i mapek z opisem tras pieszych i oznaczeniem poziomu trudności, który mogliśmy dopasować do swoich możliwości wydolnościowo-sprzętowych. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Alpy są bardzo spektakularne i dużo mniej zatłoczone niż nasze rodzime Tatry.













1 komentarz: