czwartek, 17 sierpnia 2017

strój dnia #5 // zenit



Ostatnio trochę więcej niż dotychczas miałam do czynienia z moim bratem i siłą perswazji, czy też uroku osobistego, zmusiłam go do wyciągnięcia ZENITA. Nie opierał się bardzo, bo lubi robić zdjęcia, natomiast w natłoku obowiązków chyba o tym zapomniał. W każdym razie bardzo się cieszę że udało mi się go do tego namówić i mam nadzieję, że regularnie będzie sięgał po tę formę wyrazu artystycznego. Nawiasem mówiąc, całkiem dobrze mu to wychodzi! Na moje szczęście, hi hi 📷

W ubiegły weekend postanowiliśmy zrobić wycieczkę w miejsca, które nieodłącznie kojarzą nam się z dzieciństwem. Nasz okres maleńkości przypadał na lata 90-te, podejrzewam że właśnie dlatego uwielbiam te klimaty w modzie. Podczas oglądania starych zdjęć moich rodziców, zawsze robię wyrzuty mamie, że nie zachowała tych wszystkich czaderskich ubrań dla mnie. Dlatego teraz moimi najlepszymi przyjaciółmi są  lumpeksy, internet, allegro, olx i vinted. Sądzę, że są źródłem ponad 50% mojej garderoby. Na zdjęciach tylko buty Castaner są ze zwykłego sklepu (Nie wspominając o bieliźnie! Ale jej nie widać). Spodnie ZARA kupiłam w zeszłym roku na ciuchach, dziecięcą koszulkę Harley Davidson zamówiłam na OLX, a klipsy Givenchy na Vinted. Zawsze jak znajdę tego typu skarb, cieszę się jak dziecko. Polowanie na ubrania mogłabym porównać pod względem poziomu ekscytacji ze zbieraniem grzybów albo bursztynów! Zdecydowanie mam zbieracką duszę po przodkach.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz