poniedziałek, 14 sierpnia 2017

minimalizm kosmetyczny // mój makijaż #1




Ponieważ mój makijaż, niezależnie czy dzienny czy wieczorowy, cały czas wygląda tak samo, nie będzie zbyt często tematem moich rozważań. Ostatnio jednak pomyślałam o nim dość ciepło więc postanowiłam podzielić się moimi skromnymi doświadczeniami. Jestem bardzo dumna z faktu, że od jakiegoś roku nie kupowałam żadnych kosmetyków kolorowych. Aktualnie posiadane produkty dają mi tak dużą satysfakcję, komfort użytkowania i noszenia, że nie mam potrzeby ani nawet pokusy, żeby oddawać się mani kupowania. Dodam tylko, że do niedawna bardzo lubiłam nowinki kosmetyczne i chciałam mieć wszystko, co pokazywała Red Lipstick Monster. Ale mi przeszło.

Moim odkryciem, dzięki Florence Beauty, jest marka Bare Minerals. Mam dwa podkłady tej firmy i z obu jestem bardzo zadowolona. Jeden to podkład mineralny w formie sypkiej, drugi- nawilżający krem koloryzujący. Idealnie trafiają w moje potrzeby. Przede wszystkim nie mają mocnego krycia, dzięki czemu wyglądają bardzo naturalnie. Wyrównują koloryt i bardzo równomiernie ścierają się w ciągu dnia. Na youtube podpatrzyłam makijażowy trik, który namiętnie stosuję: nie nakładam podkładu na środek nosa. Dzięki temu widać piegi, a twarz nie wygląda jak pokryta szpachlą, tudzież maską. Moje podkłady Bare Minerals idealnie nadają się do takiego "wybiórczego" nakładania. Mam poczucie, że osiągnęłam strefę komfortu w dziedzinie podkładów, dlatego nie mam już potrzeby wprowadzania żadnych zmian ani ulepszeń.



Kolejnymi produktami, które używam codziennie są róż i rozświetlacz. Róż MAC w kolorze "Well dressed" jest bardzo jasnoróżowy, z delikatnymi drobinkami odbijającymi światło. Drobinki są bardziej jak rozświetlacz niż brokat, dzięki czemu twarz jest promienna, ale wciąż naturalna. Rozświetlacz "Mary Lou Manizer" jest hitem internetowym. Mam poczucie, że w ogóle się nie zużywa! Żeby lepiej wtapiał się w skórę, nakładam i rozcieram go palcami. 




Ostatnim elementem, bez którego wyglądam jakbym była chora, jest tusz do rzęs. Moim aktualnym faworytem jest tusz L'oreal "So Couture", natomiast jestem w tej dziedzinie otwarta na eksperymentowanie. Jeśli znacie jakieś super ekstra tusze, pogrubiające, sklejające i nieosypujące się, to dajcie mi znać proszę!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz