czwartek, 20 lipca 2017

duchowość #1


"Kocham być dorosła!" - wykrzyknęła Marzena, wzbudzając zaskoczenie, a następnie szczerą wesołość na twarzach zgromadzonych wokół ludzi. "Mogę o sobie decydować. Mogę świadomie wybierać drogę, którą chcę kroczyć. Mogę wybrać: czy chcę przekłuć porażkę w sukces, czy też nie." Słuchając słów wydobywających się z jej ust, miałam wrażenie jakby ożywczy deszcz spadał na wyschniętą ziemię. Uświadomiłam sobie, że jest to najmądrzejsza rzecz pod słońcem, mimo że dość logiczna i oczywista. Czemu w pierwszym momencie tak trudno było nam w to uwierzyć? Potrzebowaliśmy chwili, żeby przetrawić ten wybuch entuzjazmu i ze szczerym przekonaniem, przyznaliśmy jej rację.

Żyjemy w czasach, kiedy bardzo trudno jest być prawdziwym, świadomym i odpowiedzialnym dorosłym. Uważam, że wiek wcale nie czyni nas dojrzałymi. Żeby osiągnąć stan dojrzałości, trzeba świadomie wzrastać, pokonywać swoje ułomności i z dnia na dzień stawać się lepszym człowiekiem. Bardzo trudno jest do tego dążyć, szczególnie dziś, kiedy przeżywamy kryzys autorytetów. Jestem jednak przekonana, iż wszystko co wartościowe, rodzi się w bólach: przez krew, pot i łzy. Dlatego nie ma czegoś takiego jak droga na skróty do dobrego życia- ból jest miernikiem rozwoju. Jak mówi Richard Rohr: 

// "Ludzie zyskują głębszą świadomość tylko dzięki intencjonalnej walce ze sprzecznościami, konfliktami, brakiem spójności, wewnętrznym chaosem i tym, co biblijna tradycja nazywa "grzechem" lub moralną porażką". //

Chcąc być prawdziwie dorosłym, trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Być odpowiedzialnym, to znaczy ponosić konsekwencje swoich wyborów, mieć świadomość wpływu podejmowanych decyzji na przebieg wydarzeń i wprowadzać celowe zmiany w sposobie myślenia i postępowania, które prowadzą do lepszego życia. To jest zarówno ciężar jak i słodycz dorosłości. Łatwiej jest zrzucać winę na otoczenie i okoliczności, niż uderzyć się w pierś i powiedzieć z pełną świadomością: zawaliłem! Konsekwencją pierwszej postawy jest bierność, benefitem drugiej- możliwość przekłuwania porażki w sukces. Z własnego doświadczenia wiem, że porażka jest w życiu bardzo potrzebna, a dla niektórych wręcz niezbędna. Dzięki poniesieniu klęski, szczególnie w życiu osobistym, opadają nasze maski, obnażają się mechanizmy obronne i stajemy nadzy- twarzą w twarz z prawdą o nas samych. Odkrycie prawdy często jest bolesnym procesem, ale daje ogromnego kopa do działania i jest początkiem drogi ku uzdrowieniu i świętości. "Najcenniejszymi nauczycielami są zawsze porażka i upadek".


Uważam, że nie trzeba jeść sucharów i spać na kamieniach w Azji Mniejszej, żeby głębiej wejść na ścieżkę duchowego rozwoju. W myśl zasady "cudze chwalicie, swego nie znacie" - chrześcijaństwo jest bardzo dobrym środkiem do wzrastania. Trzeba tylko mieć otwarty umysł i nie dać sobie wmówić, że wiara to przeżytek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz