poniedziałek, 10 lipca 2017

vintage shopping #1 // klipsy



Jestem gorącą zwolenniczką wszystkiego, co stare, używane i wyszperane na przykład na allegro albo w lumpeksie. Mówię zarówno o biżuterii, ubraniach, jak i o przedmiotach domowego użytku. Lubię przeprowadzać renowację mebli na własną rękę i grzebać w internecie w poszukiwaniu okazji cenowych na wiekową biżuterię. Zupełnie nie przeszkadza mi fakt, że ktoś już wcześniej z tego korzystał. Do biżuterii, która wyjątkowo mnie kręci, zaliczam klipsy.


Klipsy są bardzo retro dodatkiem. Wkładam je zawsze, gdy mam ochotę wyglądać staromodnie, ale jednocześnie stylowo. Najlepsze są duże, zwarte, mające środek ciężkości blisko ucha. Moja miłość zaczęła się jakieś pięć lat temu, kiedy odkryłam niedziałający już sklep internetowy "vintagenewyork". Miał w swojej ofercie złote klipsy muszelki od Yves Saint Laurent. Oszalałam na ich punkcie, ale cena 450 PLN nie wchodziła w tamtym czasie w grę. Z resztą, tak obiektywnie, to wysoka kwota jak na nasze polskie realia. 


Moje pierwsze klipsy dostałam od siostry, która kupiła je w osiedlowym lumpeksie. Obskoczyłam w nich kilka wesel i bardzo dobrze czułam się w tego typu biżuterii. Ostatnio odświeżyłam temat, przeprowadziłam research i znalazłam. Piękne klipsy Givenchy widoczne na zdjęciu. Wyszperałam je na vinted.pl i kupiłam za 70 PLN łącznie z przesyłką. 
Uważam, że wyglądają super i przykuwają spojrzenia. Miałam je ostatnio na randce i spełniły moje oczekiwania w stu procentach. Warto czasem poświęcić trochę czasu na poszukiwania, żeby później cieszyć się, nie z mnogości posiadanych rzeczy, ale z ich unikatowości i oryginalności


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz