środa, 21 czerwca 2017

OLEJKI // MINIMALIZM W PIELĘGNACJI


Jakieś sześć lat temu przeczytałam książkę „Sztuka prostoty”. Była to pierwsza książka o minimalizmie, jaka wpadła w moje ręce. Duchowość odejmowania staje się oczywista jak zaczyna się chłonąć tego typu treści. Powiększająca się na rynku liczba poradników o minimalizmie świadczy o dwóch zjawiskach: z jednej strony autorzy wyczuli biznes i możliwość zarobku, z drugiej widzimy jak bardzo potrzeba nam umiaru w tym zagonionym życiu i świecie. Era konsumpcjonizmu dobiega końca.

// „Jestem przekonany, że rozpoczęliśmy już proces rozpoznawania naszej ciemnej strony, naszego uzależnienia od dodawania” - R. Rohr //  
     
Jednym z tematów jakie uderzyły mnie w tej książce, była pielęgnacja skóry. W tamtym czasie polskie youtuberki promowały zasadę: im więcej masz i nakładasz na twarz, tym lepiej. Dlatego to, co wyczytałam w książce, tak bardzo mnie zaintrygowało. Intuicyjnie czułam, że jest to kierunek w jakim chciałabym zmierzać. Autorka pisała o różnorodnych zastosowaniach oliwy, nie tylko w kuchni, ale również w pielęgnacji skóry: demakijażu i nawilżaniu. Było to tak odmienne od tego, czym do tej pory karmiłam swój umysł! Trochę wody musiało upłynąć zanim wprowadziłam minimalizm kosmetyczny do swojego życia, ale mogę z przekonaniem powiedzieć, że jestem bliska ideału.
               
Moja przygoda z olejkami kosmetycznymi zaczęła się od olejku "Vita Mineral Omega3" firmy REN. Byłam zachwycona z efektów, dlatego stałam się gorącą zwolenniczką tej formy pielęgnacji. Stosowałam go na noc. Rano moja skóra była pięknie rozświetlona i taka jakby „spulchniona” w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nigdy żaden kosmetyk nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ten.
Kolejny był rozsławiony w internetach Kiehls „MidnightRecovery Concentrate”. Aktualnie mam drugie opakowanie, jest przyzwoity, ale spektakularnych efektów nie daje. Dlatego uznałam, że daruję sobie kupowanie kolejnej butelki i dam szansę innym potencjalnym zwycięzcom w tej kategorii produktów.


W chwili obecnej kończę olejek na dzień Antipodes „Divine face oil”. Jest bardzo fajny, szybko się wchłania, dobrze nawilża, nie ma konfliktu interesów z podkładami, co jest ogromnym plusem i ostatecznie utwierdziło mnie w przekonaniu, że olejki to moja metoda pielęgnacji. Pozostało mi dosłownie parę kropelek i następny na scenę wkracza  "Rosehip BioRegenerate Oil" z organicznej firmy Pai. Jestem bardzo ciekawa działania! 
Jak stosować olejek żeby nie przesadzić? Na pewno z umiarem. Moim ulubionym sposobem jest spryskanie twarzy tonikiem lub wodą termalną, roztarcie dwóch kropli olejku w dłoniach i wklepanie na jeszcze wilgotną skórę twarzy. Po tym zabiegu najlepiej napić się kawy i voila! Twarz jest gotowa do nakładania makijażu. Żeby mieć stuprocentową pewność, że olejek dobrze się wchłonął i makijaż nie spłynie, używam rozwarstwionego papieru toaletowego do zebrania ewentualnego nadmiaru. Taki rozwarstwiony papier toaletowy działa jak bibułka matująca.

Zdaję sobie sprawę, że traktowanie twarzy olejkami to dość kontrowersyjna metoda pielęgnacji. Nikogo do niej nie namawiam, ale zachęcam chociaż spróbować. Ja mam cerę normalną/mieszaną. Niby nie mam z nią większych problemów, ale rzadko kiedy jest w idealnym stanie. W moim przypadku olejki sprawdzają się bardzo dobrze, widzę różnicę w kondycji skóry. Na pewno nie bez znaczenia (szczególnie dla mojej psychiki) jest fakt, że olejki których używam są w większości wegańskie i naturalne. Nie jestem ani weganką, ani wegetarianką, ale mimo to czuję się bardziej komfortowo używając tego typu kosmetyków.

Według mnie, zaletą stosowania olejków jest to, że większości z nich używam jednocześnie na dzień i na noc. Dzięki temu mogę mieć jeden produkt nawilżający do twarzy, co docenia się szczególnie podczas podróżowania! Dodatkowo świadomość bliższego kontaktu z naturą podczas używania naturalnych olejków jest bezcenna. Nie mam już potrzeby testowania miliarda produktów do twarzy jednocześnie i prawdę mówiąc kondycja mojej skóry tylko na tym zyskała.


3 komentarze:

  1. Już wiem jakie olejki przetestuję, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja używam zwykłej oliwy i polecam :) serio

    OdpowiedzUsuń
  3. Robert, w sumie Tobie należą się podziękowania, bo to była Twoja książka ;> czyli mamy wspólne źródło inspiracji!

    OdpowiedzUsuń